poniedziałek, 15 kwietnia 2013


oficjalna narracja tłumacząca kryzys wygląda mniej więcej tak: 
większość krajów Zachodu żyła przez lata ponad stan - 
dlatego narosła im góra długów 
gdy przyszedł szok w postaci kryzysu finansowego okazało się 
że nie są w stanie ich spłacić jedyne wyjście to zaciskanie pasa - 
gdy równowaga budżetowa zostanie przywrócona 
powróci wzrost gospodarczy a rynki finansowe znowu uwierzą 
że Grecja - Włochy czy Portugalia to solidne wypłacalne 
firmy i zaczną im znów tanio pożyczać pieniądze --
tyle bajeczek - czas na brutalną rzeczywistość – 
odpowiadają Francuz Damien Millet i Belg Eric Toussaint i dowodzą: 
dzisiejsze góry długów to nie efekt życia ponad stan - 
to wynik wielkich obniżek podatkowych z lat 80. 90. i 2000 roku - 
w dół szły wówczas zwłaszcza podatki dla najbogatszych - 
w Belgii z 72 do 50 proc. - we Francji z 65 do 40 proc. - 
w Hiszpanii z 66 do 43 proc. 
oraz dla przedsiębiorstw: Belgia (45 do 33 proc.) Irlandia (50 do 12 proc.)
Holandia (42 do 29 proc.) - to miało pobudzić wzrost gospodarczy - 
i pobudziło tylko że zyski społeczne z tego tytułu 
nie zrównoważyły spadku dochodów fiskalnych - 
zadłużenie rosło a po 2008 r. trzeba było ratować upadające banki 
więc osiągnęło rozmiary niebotyczne - w ten sposób prywatny dług 
instytucji finansowych został przerzucony na barki społeczeństw 
gospodarczy potentaci tacy jak Niemcy jakoś sobie poradzili 
ale słabszym narzucono twarde warunki restrukturyzacji 
długu polegające głównie na cięciu wydatków socjalnych

forsal.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz